Każdy uczony biblista powie nam, że fraza „siedemdziesiąt siedem” w języku Pisma Świętego oznacza nieskończoność, liczbę nie do ogarnięcia. Lamek postanowił zatem określić swoją wartość. Arcyciekawe zadanie. I jeszcze ciekawsze rozwiązanie. 

W dzisiejszych czasach jesteśmy uczeni swoistej skromności, skromności która bywa tak przesadna i tak nachalna, że drażni. Człowiek przesadnie skromny, aż się prosi (wręcz naprasza), aby mu powiedzieć: „nie przesadzaj, jesteś świetny”. Nic zatem dziwnego, że powstało powiedzenie: „fałszywa skromność gorsza od faszyzmu”. 

Ale postawa Lameka nie wydaje się być najlepszą odpowiedzią na owo – gorsze od faszyzmu – zjawisko. Jeżeli dobrze przeanalizujemy jego słowa, to odkryjemy kilka dziwnych myśli. Po pierwsze, on sam kreuje się na sędzię i mściciela. O ile w przypadku Kaina Stwórca określał zasady, to Lamek woli robić to sam. Może nam się nie podobać przesadna, teatralna, skromność, ale przesada w samoocenie też budzi irytację. Bowiem Kain miał być mszczony bardzo surowo (siedem razy), ale on już bez końca. A bez końca to znaczy, że nie tylko ona sam i nie jego dzieci i wnuki, ale i Bóg (Ten, który panuje nad wiekami) byłby wykonawca lamekowych wyroków. To już mocna przesada… 

Ale tak naprawdę w tej historii nie chodzi bynajmniej o odejście od fałszywej skromności. Tak naprawdę słowa Lameka są próbą wyjaśnienia pewnego codziennego zjawiska. Zjawiskiem tym jest swoisty automatyzm zemsty i przemocy. Jak ktoś mnie popchnie na ulicy, to zamiast się do niego uśmiechnąć i powiedzieć „nie szkodzi”, często rzucamy grubym słowem. Skąd ten automatyzm zła i wrogości? To są nasze zwierzęce instynkty, jak dinozaury reagujemy bez refleksji i staramy się zażegnać zagrożenie, głód czy inne problemy. Ale właśnie tym się różnimy od zwierząt, że nasz umysł góruje nad instynktami. 

Ale czy na pewno rozum? Czy to jest naprawdę tak, że wiedza panuje nad naszymi pragnieniami? Gdyby tak było, moralność mierzylibyśmy stopniami na świadectwach. Należy pamiętać, że Bóg obdarzył nas pewnym instynktem, który zwalcza w nas owe dinozaurowe zachowania. Jest nim tak zwana syndereza. Jest to pewna zdolność kierowania nas ku dobru. Syndereza szepcza nam gdzieś w głębi duszy: „unikaj zła, czyń dobro”. Tylko czy to zdanie słyszymy?

Lamek je słyszał, a nawet więcej - postawił wskazania swego sumienia na czele całego świata, problem polega na tym, że pomylił sumienie z instynktem. My też tak robimy, a przecież sumienie to nie tylko odruchy ale także rozum. Rozumowanie Lameka poszło w zdumiewająco błędnym kierunku.

Zatem fałszywa skromność bywa gorsza od faszyzmu, ale my chrześcijanie musimy znaleźć właściwą drogę ucieczki z tej pułapki.