Niegdyś bowiem i my byliśmy nierozumni, oporni, błądzący, służyliśmy różnym żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienawiści jedni ku drugim. Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie dla uczynków sprawiedliwych, jakie zdziałaliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego.

 

Chyba nie ma takiego człowieka, który nigdy nie sprzeciwił się – wewnętrznie lub zewnętrznie – swojemu przełożonemu: mamie lub tacie w domu, szefowi w pracy, nauczycielowi w szkole, w końcu Bogu samemu. Jedno z imion złego, to „Przeciwnik”. Czasami udaje mu się nami pokierować. Przypatrz się sobie – sprzeciwianiu się najczęściej towarzyszy, jak pisze Św. Paweł: brak rozumu, opór, błąd, żądze i rozkosz. I tacy właśnie bylibyśmy, gdyby nie On. Jezus Chrystus – posłuszny zawsze i do końca. Dzięki Jego przykładowi i łasce możemy „okazywać człowiekowi wszelką łagodność”. Pewnie raz po raz będzie budził się w nas jakiś bunt i sprzeciw wobec ludzi, Boga, a nawet siebie samego. Nic to – spróbuj i takie sytuacje Jemu zawierzyć. I miej nadzieję, że On cię z tego obmyje i odnowi.