Tak zapewne modlił się o deszcz w czasie straszliwej suszy w Izraelu w I wieku p.n.e. legendarny  starzec Choni. Rysując wokół siebie kręgi, mówił do Boga, że nie ruszy się z miejsca, dopóki Ten go nie wysłucha. A gdy Bóg prośbę zrealizował, Choni jeszcze „ uściślał”, o jaką intensywność deszczu prosi.
       Ta historia była dla autora „ Kręgów modlitwy” inspiracją, aby we własnym życiu zakreślać kręgi modlitewne wokół każdej sprawy napotkanej w życiu w sposób precyzyjny i konkretny. Batterson powołuje się na szczególnie bliską mu historię zburzenia przez Izraelitów murów Jerycha, kiedy to żołnierze przez siedem dni okrążali miasto na rozkaz Boga; było to okrążanie modlitewne Bożej obietnicy.
       Jerycho, jak twierdzi autor, „ może mieć wiele nazw. Dla osoby chorej na raka nazywa się u z d r o w i e n i e. Dla osoby w rozpadającym się małżeństwie jest to p o j e d n a n i e. Dla kogoś, kto ma wizję, wykraczającą poza własne możliwości, to ś r o d k i. Bez względu na to, czym jest wasze Jerycho, musicie je nazwać”. Według autora Bóg chce wiedzieć, czego chcemy, o co dokładnie prosimy, żebyśmy sprecyzowali naszą prośbę. Ten wymóg przejawia się poprzez pytanie Jezusa : „ Cóż chcecie, żebym wam uczynił?”, skierowane do ślepców ( Mt 20, 32).
       Batterson odkrywa, że jego dotychczasowe modlitwy były niejasne, a „ im więcej macie w sobie wiary, tym bardziej konkretne będą wasze modlitwy”.
       Powołując się na doświadczenie Noego, Daniela,  Mojżesza , Eliasza i swoje własne życie, swej rodziny, przyjaciół, znajomych,  namawia nas na poszerzenie  wyobraźni w marzeniach, a przez to i w prośbach do Boga. W modlitwie wskazana jest nieustępliwość, wręcz desperacja, upór! „ Śmiałość modlitwy jest wyrazem szacunku do Boga”. „ Jak długo i jak głośno jesteś w stanie pukać w drzwi możliwości? Aż rozpadną się pod twoją pięścią. (…) Modlić się ciężko to wyrzucać z siebie coś więcej niż słowa: krew, pot i łzy. (…) Modlić się tak długo, aż Bóg odpowie, bez względu na to, jak długo to potrwa. To robić cokolwiek, aby pokazać Bogu, że nie żartujecie”.
       Czy jednak zawsze trafnie wybieramy obiekty naszych próśb, modlitw?” Większość naszych modlitw kręci się wokół naszego osobistego szczęścia, zamiast wokół Bożej chwały”.
       Mark Batterson jest człowiekiem zrealizowanym w powołaniu i w życiu osobistym. Kreślone przez niego modlitewne kręgi wokół całego życia i najdrobniejszych spraw dają mu siłę, optymizm, śmiałość w prośbach o to nawet, co wydaje się niemożliwe.
       W czasie lektury miałam momenty podejrzewania autora o nadmierną potrzebę sukcesu, o spoufalanie się z Bogiem, zbyt oczywiste „ odkrycia”, częsty motyw modlitw o powodzenie finansowe, chociaż przecież miało ono służyć kościołowi, tworzonemu przez pastora. Ale to zapewne przyczyna innej kultury, której niektóre momenty mnie nie porywają.
       Dzięki tej książce wziętej z półki zobaczyłam człowieka, który znalazł w sobie śmiałość otaczania kręgami modlitwy wszystkich i wszystkiego, który układa drobiazgową listę swoich życiowych celów i dążeń, przedstawiając je w modlitwie Bogu.
      
      Fot. sxc.hu