W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”.

 

W święto św. Andrzeja Boboli Kościół daje nam Słowo z modlitwy arcykapłańskiej Jezusa. Warto sobie przypomnieć, że ten święty zginął przez konflikt pomiędzy ochrzczonymi. Totalne antyświadectwo! A dzisiejszy fragment jest przepiękną modlitwą wstawienniczą o jedność i miłość dla wierzących.

Temat świadectwa jest przez Jezusa podejmowany przynajmniej dwa razy. Chrystus modli się o jedność między uczniami, "aby świat uwierzył" i "aby świat poznał", że Ojciec Go posłał i że Ojciec umiłował ludzi. Jedność jest warunkiem wiarygodności świadectwa, jakie dają uczniowie.

Dziś warto pamiętać, że o jedność między chrześcijanami mają zabiegać nie tylko papież, kardynałowie i biskupi. Bardzo wiele fantastycznych inicjatyw w historii Kościoła było ruchami oddolnymi. Jak mówi stare przysłowie: "ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka". Niech nasza praca nad jednością Kościoła rozpocznie się od własnego podwórka – od pojednania z bliskimi, od wyzbycia się osądów, od zaprzestania narzucania własnej woli, od szacunku dla drugiego człowieka.