Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.

 

Jezus nie ukrywa oburzenia. Zdradzają je bardzo mocne słowa i dosadne epitety pod adresem uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Trzykrotne "Biada" to już nie przelewki! Chodzi o coś naprawdę istotnego. I choć prawdopodobnie statystyczny katolik nie czuje się wprost odpowiedzialny za prowadzenie innych ku Bogu czy łowienie nowych dusz, to jednak nie da się ukryć, że wobec niektórych może okazać się przewodnikiem czy autorytetem w kwestiach wiary. Oby naszym udziałem nigdy nie stała się świadomość, że ktoś przez nas pobłądził, czy zupełnie odpadł od stada. Amen. 

 

Przeczytaj również >>Być i już<< Eweliny Gładysz.