Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”. Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie.

 

Może nas nieco dziwić postawa uczniów, którzy nie rozumiejąc pewnych rzeczy i znaczenia słów Jezusa, obawiali się zapytać o wyjaśnienie. Przecież nie raz doświadczyli z Jego strony wyrozumiałości, cierpliwości, a nawet daleko idącego "zniżania się" do ich poziomu myślenia i oceniania pewnych spraw.

Dlaczego zatem bali się dopytać, co oznacza, że „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”?

Słyszałem kiedyś żartobliwe powiedzenie: „Nie pytaj się, bo się dopytasz”.

Może i my sami nieraz nie chcemy pytać siebie i innych o jakieś trudne sprawy, nie chcemy czegoś ruszać, może nie chcemy w ten sposób zmieniać swojego myślenia…

A może jednak trzeba prosić Jezusa o odwagę w pytaniu, zwłaszcza o sprawy trudne, jeszcze nie rozwiązane w moim życiu?