To mówi Pan wszechmogący: ”Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Fałszywie śpiewają przy dźwiękach harfy i jak Dawid obmyślają sobie instrumenty do grania. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, a zniknie krzykliwe grono hulaków”.

 

Życie w cielesnej i duchowej beztrosce pozornie daje szczęście, a jeśli już – to tylko na chwilę. Ono, jak pokazuje słowo Boże (i w dzisiejszym czytaniu, i w wielu innych miejscach), kończy się niewolą. Które z przestrzeni mojego życia wymagają zmiany: praca, czas wolny, wieczór? Co czyni mnie beztroskim, zadufanym, leniwym: telewizja, komputer, komórka? Co mnie czyni jeńcem: nałogi, zarozumiałość, pieniądze, krytykanctwo? Biada beztroskim, zadufanym, leniwym...

Bóg może to zmienić. Poproś Go o pomoc.