8 listopada papież Franciszek dokonał tzw. beatyfikacji równoważnej Sługi Bożego Michała Giedroycia (1425-1485). Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych została upoważniona do opublikowania dekretu o heroiczności cnót i potwierdzenia kultu od niepamiętnych czasów zakrystiana z Krakowa. Papieska decyzja oznacza wpisanie nowego błogosławionego do kalendarza liturgicznego oraz zezwolenie na oddawanie mu czci w miejscach związanych z jego życiem i działalnością.

Kaleka z książęcego rodu

Michał urodził się około roku 1425 w Giedroyci na Litwie. Pochodził z rodu książęcego. Był niskiego wzrostu, w dzieciństwie dużo chorował i był niepełnosprawny - miał jedną nogę krótszą i posługiwał się kulami. Z powodu swojej ułomności cierpiał fizycznie i psychicznie.

W młodości wykonywał ręcznie naczynia do przenoszenia Najświętszego Sakramentu dla chorych. „To świadczy o jego wielkim wyczuciu, co naprawdę osobie cierpiącej jest potrzebne: nade wszystko bliskość Chrystusa” - mówi s. Adelajda Sielepin, jadwiżanka wawelska, któremu to zgromadzeniu patronuje bł. Michał.

Prosty brat zakonny

Już w wieku dojrzałym wstąpił do Zakonu Kanoników Regularnych od Pokuty pod wezwaniem Świętych Męczenników. Dziś ten zakon nie istnieje, ale w czasach Michała Giedroycia ewangelizował m.in. Litwę, gdzie bracia byli nazywani białymi augustianami, zaś w Krakowie markami - od wezwania kościoła, przy którym mieścił się ich klasztor. To właśnie w krakowskim kościele św. Marka Michał spędził resztę swojego życia.

Na Akademii Krakowskiej odbył studia z teologii, ale zrezygnował ze święceń kapłańskich. Do końca swoich dni pozostał prostym bratem zakonnym posługującym w kościelnej zakrystii. Stał się specjalistą od spełniania rzeczy małych w wielki sposób. Dużo czasu spędzał na modlitwie przed wielkim krucyfiksem albo przed obrazem Matki Bożej, która dziś nazywana jest Giedroyciową. Zarówno krzyż, jak i maryjny wizerunek zachowały się do naszych czasów w kościele św. Marka.

Cnota cierpliwości

Pewnego razu przemówił do niego Chrystus z krzyża. „Bądź cierpliwy aż do śmierci, a dam Ci koronę życia” - usłyszał Michał i był wierny tym słowom. Cierpliwie znosił trud swoich ułomności, a także urągania, których doświadczał ze względu na swój wygląd.

Michał prowadził życie bardzo proste i ubogie - często jadał tylko chleb z solą i umartwiał się przez biczowanie. Bóg jeszcze za życia obdarzył go darem proroctwa i czynienia cudów. Wiele osób prosiło go o modlitwę, a jego wstawiennictwo wypraszało łaski u Boga.

Życie Michała przypadło w niezwykłym dla Krakowa czasie. Przyjaźnił się z grupą wyjątkowych ludzi - u profesora Akademii Krakowskiej św. Jana z Kęt mógł się w tym czasie spotykać ze świętymi Stanisławem Kazimierczykiem i Szymonem z Lipnicy, błogosławionym Ładysławem z Gielniowa czy sługami Bożymi Izajaszem Bonerem i Świętosławem Milczącym. Wszyscy oni umierali w opinii świętości. To z ich powodu druga połowa XV wieku nazywana bywa felix saeculum Cracoviae - szczęśliwy wiek Krakowa.

Umarł jak żył

Michał Giedroyć zmarł 4 maja 1485 roku modląc się w postawie klęczącej w otoczeniu współbraci. Pochowano go w kościele św. Marka, w którym całe lata żył i pracował.

Po śmierci wiele osób za wstawiennictwem Michała otrzymało liczne łaski i uzdrowienia. Cuda zaczęto odnotowywać. Kult się rozszerzał. Starania o ogłoszenie Michała błogosławionym w XX wieku wznowił posługujący w kościele św. Marka ks. Wacław Świerzawski. To staraniem późniejszego biskupa sandomierskiego relikwie Michała po raz pierwszy odbierały publiczną cześć w czasie słynnej procesji z Wawelu na Skałkę w 1985 r. Proces beatyfikacyjna zakończyła decyzja papieża Franciszka w listopadzie tego roku.

Wspomnienie liturgiczne błogosławionego zostało wyznaczone na dzień jego śmierci - 4 maja. Bł. Michał jest patronem chorych i zakrystianów.

*
Czciciele bł. Michała w każdy piątek podczas Mszy świętej o godz. 7.00 rano, a w II piątek miesiąca o 12.30 w kościele św. Marka modlą się o jego kanonizację.