Newsletter

newsletter templates powered by FreshMail
Kościół kry się odmładza
Radio Profeto.pl Słowo na dziś Znajdź słowo
Rejestracja »
PRZENOSIĆ GÓRY. Modlitwa pełna pasji, wiary i mocy

ks. Mariusz Śliwa

Nie przyszedłem pana nawracać
zresztą wyleciały mi z głowy wszystkie mądre kazania
po prostu usiądę przy panu
i zwierzę swój sekret
że ja, ksiądz,
wierzę Panu Bogu jak dziecko
(ks. Jan Twardowski)


Autor: Ks. Mariusz Śliwa Subskrypcja RSS

Głos wołającego na pustyni. 2 Niedziela Adwentu.

Ile razy słyszeliśmy te słowa w naszym życiu i co? I okazało się, że jeden Adwent, pięć, dziesięć czy dwadzieścia Adwentów w naszym życiu to za mało. Nic, albo niewiele zmieniło się w naszym życiu. Bóg daje nam zatem kolejny Adwent. Kolejną szansę. Kolejny raz słyszymy wezwanie Jana i co? Jednym uchem wleciało, drugim wyleciało.

www.sliwamariusz.wordpress.com 

Z wielką mocą wybrzmiewają słowa Jana Chrzciciela w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Z jednej strony słowa bardzo konkretne, z drugiej strony słowa przez wielu słuchaczy nie zrozumiane. Tak jak 2000 lat temu, tak i teraz Jan woła na pustkowiach współczesnego świata, ale wielu nie chce go usłyszeć. Są to słowa wzywające do niełatwych rzeczy: „nawróćcie się”, „przygotujcie drogę Panu”, „prostujcie ścieżki dla niego”. Ile razy słyszeliśmy te słowa w naszym życiu i co? I okazało się, że jeden Adwent, pięć, dziesięć czy dwadzieścia Adwentów w naszym życiu to za mało. Nic, albo niewiele zmieniło się w naszym życiu. Bóg daje nam zatem kolejny Adwent. Kolejną szansę. Kolejny raz słyszymy wezwanie Jana i co? Jednym uchem wleciało, drugim wyleciało.

Nawoływanie Jana nadal jest wołaniem na pustkowiu współczesnego świata. Nikt nie traktuje poważnie jego słów i upomnień. Wystarczy zobaczyć jak jest on ubrany. Nie pasuje ani z ubrania do naszego eleganckiego świata, ani te jego słowa nie są miłe dla uszu. Nikt nie chce uznać, że ma coś do wyprostowania w swoim życiu, do naprawienia, do zmiany, do oczyszczenia… Jan woła, a świat patrzy na niego jak na dziwaka. Nikt go nie słucha, a nawet jeśli słucha, to nie bierze poważnie jego słów. Czasem może znajdzie się jakiś śmiałek, który powie: Tak chętnie prostowałbym drogi, ale innym, tak chętnie nawracałbym, ale innych …A ja …? Nie mam nic do zmiany, dobrze mi z tym jaki jestem.

Trzeba wielkiej pokory, żeby przyjąć i uznać słowa Jana, ale też trzeba najpierw przestać być głuchym, żeby je usłyszeć. Kiedyś W wirze przedświątecznych przygotowań, szaleństwie „mikołajkowych” i gwiazdkowych promocji i wyprzedaży nie mamy czasu, nie chcemy usłyszeć nawoływania św. Jana. Przygotowujemy na Boże Narodzenie nasze mieszkania, a nie nasze serca. Ponad 2000 lat temu narodził się Zbawiciel świata, ale jakoś dziwnie nie przyszedł On jeszcze do wielu spośród Jego wyznawców, bo ich drogi nadal są kręte, bo ich ścieżki nadal pogmatwane, bo ich uszy nadal pełne wrzasku i hałasu, a ich serca zatwardziałe.

Trzeba wielkiej pokory i wielkiej uwagi, aby usłyszeć i przyjąć poważnie nawoływanie św. Jana. A może zamiast przygotować najpierw mieszkanie na Boże Narodzenie, najpierw przygotować swoje serce? Adwent – czy to coś dla mnie znaczy?

udostępnijOpublikowane 2016-12-03 15:38 przez Ks. Mariusz Śliwa, wyświetleń: 1503

Na narty z Jezusem!

Komentarze+ Dodaj komentarz


Nikt nie skomentował jeszcze tego tekstu. Możesz jako pierwszy podzielić się swoimi uwagami, spostrzeżeniami i przedstawić własne zdanie na temat.
Gorąco zachęcamy do udziału w dyskusji!

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.

Nasi partnerzy

Copyright © Polska Prowincja Księży Najświętszego Serca Jezusowego 2017
Wszelkie prawa zastrzeżone
facebook
facebook