Newsletter

newsletter templates powered by FreshMail
Nowenna Ryś
Radio Profeto.pl Słowo na dziś Znajdź słowo
Rejestracja »
Jezu, Ty się tym - Esprit

ks. Mariusz Śliwa

Nie przyszedłem pana nawracać
zresztą wyleciały mi z głowy wszystkie mądre kazania
po prostu usiądę przy panu
i zwierzę swój sekret
że ja, ksiądz,
wierzę Panu Bogu jak dziecko
(ks. Jan Twardowski)


Autor: Ks. Mariusz Śliwa Subskrypcja RSS

Raz na wodzie, raz pod wodą. 19 Niedziela zwykła.

Zresztą to nie było takie Piotrowe: a co tam pójdę, zobaczę, może się uda. To słowa pełne zawierzenia: „Jeśli to ty jesteś Panie, to każ mi przyjść do siebie po wodzie”. Chodź. Nie pytał: czy na pewno mam iść, czy ja też będę chodził po falach, po prostu poszedł.

www.sliwamariusz.wordpress.com 

Wiara i rozum, są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Takim zdaniem Jan Paweł II rozpoczął encyklikę Fides et ratio. Od zawsze tam, gdzie rozum ludzki był bezradny, tam z pomocą przychodziła wiara. Dokonywało się to i w poznaniu Boga i w wyjaśnieniu otaczającej nas rzeczywistości.

Piotr, galilejski rybak, na własnej skórze doświadczył tej prawdy. Człowiek, który przez całe życie pracował na morzu, morze zniszczyło mu niejedną łódź, wiedział jak potężnym żywiołem jest woda, postanawia wyjść z łodzi i kroczyć po falach. Musiał mieć rzeczywiście wielka wiarę. Wiarę, która w tym momencie odsunęła na bok rozum, nawet prawa natury.

Zresztą to nie było takie Piotrowe: a co tam pójdę, zobaczę, może się uda. To słowa pełne zawierzenia: „Jeśli to ty jesteś Panie, to każ mi przyjść do siebie po wodzie”. Chodź. Nie pytał: czy na pewno mam iść, czy ja też będę chodził po falach, po prostu poszedł.

Chrystus powiedział: “Przyjdź!” Może pomyślał sobie: zobaczymy, Piotrze, jaka jest ta twoja wiara. Kiedy Piotr zorientował się, że to, co się dzieje, jest przecież po ludzku niemożliwe, zaczął tonąć i wołać: „Ratuj mnie Panie”.

I tak też drodzy bracia i siostry jest w naszym życiu. Czasami jesteśmy blisko Jezusa, i tak niewiele potrzeba, aby to nad czym pracowaliśmy się posypało. Modlimy się, jedziemy na pielgrzymkę, ale ktoś powie no, co ty w twoim wieku takie rzeczy, masz jeszcze na to czas. I wtedy grunt pod stopami nam się rozmiękcza. I wcale nie od razu nie utoniemy, ale będziemy zanurzać się w tych falach coraz bardziej. Potem będzie już nie czyjaś namowa, ale już nasze zaniedbanie, no i powiemy: nie poszedłem na niedzielną Mszę św. i co, nic mi się nie stało. I znów grunt pod naszymi stopami robi się coraz rzadszy. Aż w końcu, nie pozostaje nam nic innego , jak zawołać: Panie, ratuj bo giniemy! Obyśmy tylko zdążyli i mieli jeszcze siłę tak zawołać.

Dzisiejsza Ewangelia uświadamia nam, jakże łatwo w obliczu zagrożenia człowiek może zwątpić, utracić nadzieję. Dla nas sytuacje trudne, wszystko, co nas po ludzku przerasta, jest próbą wiary, jest chodzeniem po wodzie. Czy zmaganie się z przewlekłą chorobą, brakiem sił, starością, nie jest chodzeniem po falach wiary? Czy wytrwanie w jedności małżeńskiej, nie jest chodzeniem po falach wiary? Czy trud wychowywania dzieci w uczciwości sumienia i prawdzie, nie jest chodzeniem po falach wiary? (Ks. Piotr Pawlukiewicz)

Możemy “utonąć”, stracić nadzieję, gdy tylko zaczynamy liczyć na siebie, swoje siły, swoje umiejętności i doświadczenie. Gdy próbujemy być samowystarczalni i niezależni od Pana, tracimy nadzieję w Bogu zamiast współpracować z Jego łaską. A przecież Jezus ciągle nam mówi: “Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!”

Po kilkutygodniowej suszy, przed Mszą do proboszcza, przyszła grupa parafian prosząc, aby odprawił Mszę z prośbą o deszcz. Ten się nie zgodził, bo powiedział, że nikt z zebranych w kościele nie ma wiary, że będzie deszcz, bo nikt nie przyniósł z sobą parasola...

Wiara w obecność Pana, w Jego bliskość i możliwość interwencji pozwala człowiekowi kroczyć bezpiecznie “po wodzie”, iść odważnie. Kiedy Jezus przyszedł do grobu Łazarza powiedział o sobie Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. I zapytał Martę: Wierzysz w to?

Zaufanie Chrystusowi powinno być oparciem w każdej sytuacji, dawać pewność, że On wyciągnie swoją dłoń i podźwignie człowieka. Znane na pewno stare opowiadanie mówi o człowieku, który zwątpił w pomoc Jezusa. Kiedy, po swojej śmierci, stanął przed Nim, stwierdził pełen pretensji: “Opuściłeś mnie, kiedy najbardziej Cię potrzebowałem”. Wówczas Jezus pokazał mu drogę jego życia. Na piasku pustyni biegły podwójne ślady: człowieka i idącego obok Boga. W pewnych miejscach pozostawała tylko jedna linia śladów. “Widzisz Boże, to najtrudniejsze chwile mego życia, wówczas szedłem sam, opuściłeś mnie”. “Mylisz się – odpowiedział Chrystus – to są ślady moich stóp, właśnie wtedy, to ja niosłem cię na swych ramionach”.

 

udostępnijOpublikowane 2017-08-12 01:26 przez Ks. Mariusz Śliwa, wyświetleń: 448

Advertisement

Komentarze+ Dodaj komentarz


Nikt nie skomentował jeszcze tego tekstu. Możesz jako pierwszy podzielić się swoimi uwagami, spostrzeżeniami i przedstawić własne zdanie na temat.
Gorąco zachęcamy do udziału w dyskusji!

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.

Nasi partnerzy

Copyright © Polska Prowincja Księży Najświętszego Serca Jezusowego 2017
Wszelkie prawa zastrzeżone
facebook
facebook
 
_