Bracia: Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać — nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

 

Nie ma mocnych na to, co pisze św. Paweł. Chcę dobrze, a wychodzi źle. Widać to najlepiej przy konfesjonale; kiedy bijemy się w pierś w czasie spowiedzi powszechnej na Mszy Świętej; gdy mówimy przepraszam, nie chciałem.

A dzisiaj spróbuj choćby raz z pomocą Bożej łaski zrobić to, co zazwyczaj Ci nie wychodzi, bo brakuje sił. Poproś i nie czekaj, ale zrób to w tym momencie. Pan Bóg jest wielki, większy od naszych grzechów.