Jezus powiedział do swoich uczniów: "Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie". Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: "Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?" W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem".

 

Bóg miłuje, kocha każdego z nas. Ale tylko wtedy, gdy jesteśmy gotowi spełniać Jego wolę. Warto słuchać tego, co Bóg do nas mówi. Warto jest być Mu posłusznym, ale nie z bojaźni, lecz z miłości. On tak bardzo nas kocha, tak wiele dla nas zrobił. A my?

Miłość, Boże przykazania, nie są ciężarem, utrapieniem – wręcz przeciwnie, to jest dar dla nas, drogowskaz, jak dojść do nieba bram.

Pocieszyciel, Duch Święty, pomaga nam przestrzegać przykazań. Dlatego też warto zadać sobie dziś pytanie, pomyśleć chwilę nad tym, czy Boże przykazania są dla mnie tylko martwym zbiorem zakazów i nakazów? Czy przestrzegam ich tylko ze względu na lęk przed Bogiem? Czy jestem gotowy przyjąć Ducha Świętego?