Tak mówi Pan Bóg: "Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa".

 

Jak bardzo musi być Bóg cierpliwy w sianiu słowa, kiedy wie, że na skale nic nie urośnie, że na ugorze darmo oczekiwać plonów, a w cierniach szansy na wzrost. A jednak sieje i pewnie oczekuje owoców. Naiwność? Nie. Tak wygląda miłość.