Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy”.

 

Bóg nie jest skąpcem! Bóg jest zawsze hojnym dawcą. Pragnie obdarzać, obsypywać człowieka łaskami. Co z tego jednak, że Pan chce nam tyle dać, skoro często mamy zajęte ręce i nie chcemy niczego przyjąć. A zatem czy nie trzeba się nam pozbyć wszystkiego, co mamy, by móc przyjąć wszystko, co chce dać nam Bóg? 

Wielokrotnie mijamy się z Bogiem w naszym życiu. Nierzadko kręcimy głową na znak odmowy. Często mamy po prostu zajęte dłonie, bo niesiemy dwa worki śmieci. Śmieci, które gromadzimy przez całe swoje życie. A może w końcu trzeba otworzyć swoje dłonie, wypuścić stare przyzwyczajenia, zachowania i chwycić się Boga, bo On ma największe skarby.