Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do otchłani zejdziesz! Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał.

 

Jeśli Bóg dziś wzywa nas do nawrócenia, to czyni to z miłości do każdego z nas, jak miłujący Ojciec, który wyczekuje na powrót swojego dziecka, którego pragnie obdarować największym szczęściem, tym którego dziecko właśnie pragnie..., ale jak czasem trudno zaufać Ojcu. Wydaje się mu, że samo lepiej przecież wie, co jest dla niego lepsze, szuka szczęścia i radości w złudnych „błyskotkach” tego świata, w fałszywych źródłach... i w konsekwencji zamyka się na ten pełen miłosierdzia głos: Nawróć się moje dziecko, wróć do domu, czekam tu na ciebie... prawdziwe źródło szczęścia i życia jest tylko jedno: MÓJ SYN UMIŁOWANY, JEZUS CHRYSTUS.

Ile znaków i cudów dokonał Jezus w tych wielkich miastach, a one mimo wszystko się nie nawróciły. Kiedy stanowczo odrzucamy nawrócenie, wybieramy drogę zatracenia. Ale Ojciec mimo wszystko wciąż czeka! On nigdy nie rezygnuje z człowieka, nie przestając pukać do serca, aby ono otworzyło się na Jego miłość. Jednakże nie na siłę, on czeka na nasze w wolności wypowiedziane „Tak”. Tak, chcę się nawrócić, chcę Cię kochać mój Boże, chcę przyjąć Twoje słowo i naprawdę żyć. Proszę, daj mi Ducha Świętego, aby dokonał we mnie tej cudownej przemiany, nawrócenia mojego serca.