Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony, jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”.

 

Każdy, kto kiedykolwiek uprawiał winorośl, albo widział, jak się to robi, zapewne dostrzegł, że gałązki wyrastające z pnia krzewu są ciągle poddawane jakimś czynnościom. Te, które są zbędne, zostają wycięte, a te, na których jest owoc, przycina się tak, by część zbędna nie czerpała bezużytecznie soków, a liście nie zasłaniały promieni słonecznych. To daje szansę na dobre owoce. W jednym i drugim przypadku jest cięcie, tyle że w pierwszym – by się pozbyć całkowicie, a w drugim – by uszlachetnić owoc.

Piękne i bardzo życiowe porównanie. Wystarczy sobie teraz wyobrazić Boga Ojca, który jest takim ogrodnikiem w winnicy i doskonale dba o gałązki wszczepione w Chrystusa, prawdziwy krzew winny. Warunkiem życia jest trwanie w jedności z Chrystusem, a środkiem oczyszczania jest Jego słowo.