W ubiegłym tygodniu miały miejsce dwie bardzo duże manifestacje pro-life. W niedzielę ok. 50 tysięcy Francuzów wzięło udział w trzynastym „Marszu dla życia”, apelując o zaprzestanie banalizowania aborcji i broniąc klauzuli sumienia lekarzy, którzy odmawiają zbijania dzieci w łonie matki.

Kilka dni wcześniej ulicami Waszyngtonu przeszedł największy tego typu marsz na świecie. Amerykanie mówili głośno i publicznie: „Tak dla życia! – od poczęcia do naturalnej śmierci”. Wydarzenie przebiegało pod hasłem „Jedyny w swoim rodzaju od pierwszego dnia: pro-life jest pro-naukowe”. „W ten sposób organizatorzy chcą pokazać, że każda istota ludzka jest unikalna, niepowtarzalna od samego poczęcia oraz połączyć te fakty z rzetelną wiedzą, która zawsze stoi po stronie prawdy i życia” – komentowała Ewa Kowalewska, prezes Human Life International w Polsce. Uczestnicy szacują, że w Marszu dla Życia w stolicy Stanów Zjednoczonych wzięło udział między 200 a 300 tys. osób.

***
Dwa tygodnie przed waszyngtońskimi i paryskimi wydarzeniami w New Jersey, w jednej z instytucji aborcyjnych Planned Parenthood, zostało aresztowanych czterech franciszkanów. Bracia rozdawali kobietom róże oferując im słowo wsparcia. „Nowe życie, jakkolwiek maleńkie, przynosi obietnicę niepowtarzalnej radości” – można przeczytać na karteczce dołączonej do każdej róży, które zakonnicy ze Wspólnoty Franciszkańskich Braci Odnowy rozdawali kobietom. W czasie ich cichego protestu jedna z par, która wypełniała dokumenty na zaplanowaną aborcję, po rozmowie z braćmi, opuściła budynek.

***
W Polsce w tym czasie toczyła się dyskusja m.in. na temat katolickiego pogrzebu prof. Romualda Dębskiego, który był zwolennikiem tzw. kompromisu aborcyjnego i jako lekarz dokonywał aborcji. „Uzasadniony niepokój wiernych wywoływała znana powszechnie postawa Zmarłego wobec aborcji, która była sprzeczna z nauczaniem Kościoła. (…) Mamy prawo do oceny Jego postępowania, także negatywnej, nie znamy jednak Jego najgłębszych motywacji i tajemnic Jego sumienia. Zmarły podlega już tylko trybunałowi Miłosiernego Boga” – napisał ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik prasowy Arcybiskupa i Archidiecezji Warszawskiej w specjalnym komunikacie ws. pogrzebu prof. Romualda Dębskiego, w którym poinformowano o katolickim jego charakterze. Niepogodzona z takim rozstrzygnięciem sprawy Fundacja Pro - Prawo do życia zorganizowała protest na pogrzebie prof. Dębskiego. Działacze fundacji mieli ze sobą m.in. transparent ze zdjęciem abortowanego dziecka i fragmentem Ewangelii: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili”.

***
Wiele lat zastanawiam się nad tym, jak można być zwolennikiem aborcji i do dziś tego nie pojąłem. Ale mam głębokie przekonanie, że występując pod jednym, wielkim, wspólnym szyldem „pro-life” należy być bardziej „za” niż „przeciw”. 

Wprawdzie obrona ludzkiego życia to nie jest sprawa konfesyjna, a czysto ludzka (stąd hasło tegorocznego marszu w Waszyngtonie, że pro-life jest pro-naukowe”, bo proliferzy nie bronią „zlepków komórek”, ale ludzi w początkowej fazie rozwoju, którą każdy z nas ma za sobą), to często miałem przekonanie, że Kościół katolicki nie dość mocno podkreśla wagę momentu poczęcia. Koronny argument stanowił dla mnie kalendarz liturgiczny, który z namaszczeniem celebruje Boże Narodzenie, a zdecydowanie mniej akcentuje wcielenie Jezusa, które niejako ukryte jest pod uroczystością Zwiastowania Pańskiego i przez wielu wiernych kojarzone bardziej ze świętem maryjnym niż pańskim.

Tym bardziej ucieszył mnie fakt, że Stolica Apostolska udzieliła odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami tym wszystkim, którzy biorą udział w religijnych wydarzeniach towarzyszących Marszowi dla Życia w Waszyngtonie i innych amerykańskich miastach. Watykańska Penitencjaria Apostolska rozciągnęła możliwość uzyskania odpustu także na wszystkie osoby starsze i chorych, którzy pozostają w swoich domach, a modlą się w intencji życia.

Piszę to wszystko po to, by siebie samego – ale mam też nadzieję, że chociaż jednego z Czytelników – na nowo zachęcić do bycia pro-life w myśleniu, działaniu, w modlitwie, w słowach i gestach. Bycie pro-life to znacznie więcej niż dążenie do prawnej ochrony dzieci nienarodzonych, ale o nich pamiętać trzeba najintensywniej, bo same nie mogą się upomnieć o swoje życie. Dla wierzącego bycie pro-life, to bycie za życiem, przede wszystkim za życiem wiecznym – zarówno dla nienarodzonych dzieci, jak i tych, którzy nie pozwalają, żeby się narodziły…