Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie”.

 

Jak tę prawdę rozumieć? Czy jako chrześcijanin mam godzić się na wszelkie zło z zewnątrz, które mnie dotyka?

Jestem przekonany, że Panu Jezusowi nie chodzi o to, żebym się "wystawiał". Ale jeśli mnie już ktoś bije, to mam "zło dobrem zwyciężać". Mam nadstawić i drugi policzek, ale z "dumą". Bo co z tego, że ktoś sponiewiera moje ciało, jak i tak "duszy zabić nie może".

To wszystko dzieje się jednak na bardzo cienkiej granicy zachowania ludzkiej godności i umiejętności znoszenia zniewag ze względu na Jezusa.