Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu – z powodu radości, że się człowiek na świat narodził. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic nie będziecie Mnie pytać».

 

Św. Jan Paweł II w Liście apostolskim Mulieris Dignitatem, mówiąc o macierzyństwie, zauważył: „Macierzyństwo zawiera w sobie od samego początku szczególne otwarcie na nową osobę: ono właśnie jest udziałem kobiety. W otwarciu tym, w poczęciu i urodzeniu dziecka kobieta «odnajduje siebie przez bezinteresowny dar z siebie samej»”.

Również Jezus używa porównania związanego z narodzinami nowego życia, któremu towarzyszy ból. Ten ból przyrównuje do czasu ucisku uczniów. W ten sposób wyjaśnia owocność chwili, jaką przeżywa uczeń. Cierpienie, jakiego doznaje uczeń w świecie, jest takie samo, jak cierpienie Jezusa. Jest ono jednak chwilowe: „Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu”. Jezus pragnie dać do zrozumienia, że owe „bóle porodowe”, pomimo tego, iż są bardzo uciążliwe, nie stanowią zagrożenia: powodują cud narodzin nowego życia. 

Niejednokrotnie współczesny, wierny uczeń Chrystusa doznaje różnych „bólów” z powodu bycia widzialnym znakiem Bożej miłości. Czyniąc dobro, mówiąc o jego nieprzemijalnej wartości, może być narażony na szykany, wyśmianie, oplucie, ukrzyżowanie. Bóg pragnie Cię zapewnić, że to chwilowe i minie, jak ból towarzyszący narodzinom dziecka. Ostatecznie rozraduje się serce nasze. Ufaj Bogu w tych bólach.