Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”.

 

„Za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia” – pełne bólu stwierdzenie Jezusa, które stało się faktem w historii Izraela. Niestety, ta bolesna rzeczywistość nieustannie się powtarza, może także w naszym życiu. Ileż jest bowiem cierpienia w świecie, w naszej codzienności, które nie znajduje swojego sensu, ponieważ brak w nas otwarcia na nawiedzenie ze strony Pana! To On nas nieustannie szuka, przejęty puka do drzwi naszych serc, by móc nas ustrzec przed wieloma nieszczęściami, a w przypadkach nieuniknionego cierpienia – stać się naszą siłą, uzdrowieniem i ocaleniem. Każda chwila modlitwy, czytania Pisma Świętego, skorzystanie z sakramentów, szczególnie Eucharystii, każdy akt bezinteresownej miłości wobec bliźniego jest wchodzeniem w łaskę nawiedzenia nas przez Boga.

Duchu Święty, otwieraj nasze serca na tę rzeczywistość obecności Trójcy Świętej, która się dokonuje każdego dnia i jest możliwa w każdej chwili.