Gdy Jezus przechodził, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida”. Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: „Wierzycie, że mogę to uczynić?”. Oni odpowiedzieli Mu: „Tak, Panie”. Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: „Według wiary waszej niech się wam stanie”. I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: „Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie”. Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

 

Czy możliwe jest, żeby nikt się o tym nie dowiedział? O cudownym przywróceniu wzroku nie jednemu, ale dwóm niewidomym, i to w tym samym czasie? Ludzie przecież ich znali i widzieli ich ułomność, ich ślepotę. Czy teraz nie zobaczą cudu? Nie rozpoznają tych dwóch, niegdyś niewidomych, teraz rozradowanych Bożych szaleńców, którzy przez sam fakt uzdrowienia dają o Nim świadectwo? 

Doświadczenie Jezusa, Jego miłości i mocy, nie pozostaje bez echa. Jezus surowo przykazał, żeby nikt się o tym nie dowiedział, ale stało się zupełnie odwrotnie. Ktoś kiedyś zapytał: a gdzie jest posłuszeństwo Jezusowi? Rzeczywiście, to taki paradoks, bo ci dwaj „roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy”. W ówczesnych czasach narażało to Jezusa na niebezpieczeństwo ze strony Żydów, a z drugiej strony przymnażało chwały Ojcu Niebieskiemu. 

Co Jezus pragnie przekazać nam przez to Słowo? Wytrwałe wołanie tych dwóch niewidomych i ich głęboka wiara przyniosły piękny owoc w postaci uzdrowienia – przywrócenia wzroku ciału i duszy. Jezus usłyszał ich krzyk i zobaczył ich wiarę. Zdjęty litością spojrzał na nich w swoim miłosierdziu, dotknął ich oczu i uzdrowił je. 

Uczynił to w domu, a nie na zewnątrz. Dom mówi nam w pewnym sensie o wnętrzu, o świątyni, którą jest każdy z nas. Jezus wszedł do wnętrza każdego z tych dwóch i zamieszkał w nich poprzez wiarę, przez co dokonało się uzdrowienie całego człowieka. Tam, gdzie jest Jezus, tam jest Życie.

Każdy cud uzdrowienia ma prowadzić do zbliżenia się do Boga, do jeszcze większego zjednoczenia się z Nim, do „zamieszkania Boga w nas” i dawania świadectwa wierze. I rzeczywiście, w wielu miejscach Ewangelii Jezus zabraniał mówić o Nim publicznie jako o Mesjaszu czy np. o tym, co wydarzyło się na Górze Tabor. Każde świadectwo ma swój czas i miejsce. Są pewne doświadczenia i dotknięcia Bożej obecności, które należy zachować w tajemnicy. To taki wspólny skarb duszy i Boga. Ale są i takie, o których należy „trąbić na dachach” i ogłaszać całemu światu. 

Niech Duch Święty umocni naszą wiarę i poucza o właściwym sposobie dawania świadectwa i oddawaniu Bogu chwały; niech udzieli łaski rozeznania, czy Bóg będzie bardziej uwielbiony, poznany i ukochany poprzez moje milczenie czy poprzez rozgłaszanie.