Zdarza się, że ktoś ogłasza co jest, a co nie jest wolą Boga. Co Mu się podoba, a czemu jest przeciwny. W porządku jeśli takie ‘ogłoszenia’ mają solidne podstawy. Bywa jednak, że jest to widzimisię danego głosiciela. Ewangelia, którą słyszeliśmy we wtorkowej liturgii Słowa, rozwiewa jakiekolwiek wątpliwości w tej materii. „Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych”.

Jest to podsumowanie przypowieści o zagubionej owcy, która odłącza się od stada – pasterz pozostawia dziewięćdziesiąt dziewięć w stadzie i szuka tej jednej zagubionej. Słyszałem kiedyś, że nie jest to zwyczajne działanie pasterza. Jeśli owca odłącza się, to znaczy, że jest ‘najsłabszym ogniwem’ stada, że nie warto jej ratować, właściwie nieroztropne jest pozostawienie całego stada, żeby odnaleźć tą ‘małą’ – zagubioną. Logika Pana Boga jest na szczęście inna. On nie chce, żeby nawet ci najmniejsi – najsłabsi, poginęli. Zbawienie, czyli ratunek, jest przede wszystkim dla słabych, dla chorych, biednych, odrzuconych i małych. Tych, którzy umieją trzymać się stada. Jak mówi sam Jezus – nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci którzy chorują.

Trzymając się tego Słowa, możemy bez pychy i z całą pewnością powiedzieć, że wiemy jaka jest wola Boża – On nie chce, aby ktokolwiek z nas zginął. Bo Jego Syn, Dobry Pasterz, przyszedł, aby owce miały życie i to życie w obfitości!

To jest prawdziwa Dobra Nowina, o Pasterzu, który z miłości do swoich owiec gotowy jest nawet oddać życie, aby one mogły życie zachować.