A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. On rzekł: Przynieście Mi je tutaj! Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

 

       Czy w chwilach tęsknoty za drogimi Zmarłymi idę „ na miejsce pustynne, osobno”?

       Czy spotykam się w swoim sercu z uczuciem litości nad moim Bliźnim, oddając go Jezusowi?

       Czy przebywając na pustyni, zgadzam się z wolą Boga, Ojca Wszechmogącego?

       Każdy z nas ma swój czas na przeżycie żałoby,  jak również swój własny sposób na zmaganie się z bólem po stracie bliskiego człowieka. Czy umiem, czy chcę towarzyszyć drugiemu w jego cierpieniu, okazując mu współczucie? Czy potrafię go wysłuchać, pomilczeć, być życzliwą? Czy mam cierpliwość dla siebie i dla drugiego? Czy uczę się empatii?

       Okazując litość, współczucie, miłosierdzie komuś, przygarniamy go szczerze i prawdziwie. Jezus ciągle lituje się nad naszą biedą duchową, nad prześladowanymi, głodnymi, potrzebującymi. Kiedy zobaczył tłum ludzi, nie wmieszał się weń, nie wzgardził, a „ zlitował się nad nim i uzdrowił ich chorych”.

       Panie Jezu, proszę o Twoje miłosierdzie nade mną i moimi Bliskimi; uzdrawiaj nas, lecz, błogosław nam, przemieniaj nasze serca, uczyń je zdolnymi do miłości. Jezu, ufam Tobie.