Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: ”Za kogo uważają Mnie tłumy?”.
Oni odpowiedzieli: ”Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał”.
Zapytał ich: ”A wy, za kogo Mnie uważacie ?”. Piotr odpowiedział: ”Za Mesjasza Bożego”. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: ”Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.
Potem mówił do wszystkich: ”Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.

 

Czy w swoim sercu odpowiedziałam sobie na pytanie, kim  Jezus jest dla mnie?

Czy proszę Ducha Świętego, aby pomagał mi pogłębiać moją modlitwę?

Czy każdego dnia rozważam słowo Boże?

Czy biorę swój krzyż, oddaję go Panu i próbuję iść za Jezusem?

Czym jest dla mnie cierpienie?

 

modlitwa

tylko tyle choroby

żeby zrozumieć

żeby łatwiej było się rozstać

ale nie zapomnieć

tylko tyle ciemności

ile bezwzględnie potrzeba

żeby nie zwątpić

w światło

i tyle żalu

ile dziękczynienia

 

x. Janusz St. Pasierb