Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.


„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie”. Na pierwszy rzut oka słysząc te słowa, możemy ulec pewnego rodzaju myśleniu życzeniowemu i dojść do wniosku, że każdy z nas powinien czynić dobro po to, aby podobne dobro otrzymać od bliźniego. Jednak pamiętamy również słowa Jezusa o czynieniu dobra „jednemu z Jego braci najmniejszych”, a także o dobrej radzie – wskazaniu i wymaganiu, aby czynić dobro każdemu, dobremu i złemu, szczególnie zaś temu, który nie może nam się niczym odwzajemnić.

Czyniąc dobro drugiemu człowiekowi, w zasadzie nie należy spodziewać się nawet słowa podziękowania. „Słudzy nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. Tak nawet jest dla nas lepiej. Przecież pewnie nie raz i dwa zżymaliśmy się niewdzięcznością, która dotknęła nas lub kogoś, kogo darzymy szczególnym szacunkiem. Tak, ludzka wdzięczność i pamięć jest jak ranna mgiełka w promieniach letniego słońca. Szybko znika…

Jak mówi Ewangelia, my, choć źli jesteśmy, umiemy dawać dobre dary. O ileż więc bardziej Ojciec nasz, który jest w niebie, da to, co dobre nam, którzy o Go prosimy. Ale co właściwie oznacza określenie „to, co dobre”? Jeśli weźmiemy pod uwagę to, co napisał św. Łukasz: „da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”, wtedy będziemy mieli jaśniejszy obraz tego, czym możemy być obdarowani. Będzie nam dany sam Bóg, Duch Święty! Łatwo to napisać i powiedzieć, ale trudniej to pojąć. Sam Bóg jest nam dawany! Czy w naszych modlitwach, codziennych pacierzach, prosimy Boga o Boga? Zastanów się, o jakiego typu dobra prosisz? Czego życzysz innym? Jaką hierarchią wartości się posługujesz i kierujesz? Odpowiedź jest ważna, bo to, co jest dla Ciebie najcenniejsze, za tym pójdziesz, o to będziesz walczył i tego będziesz życzył innym.

Być może straciłeś kogoś bliskiego. Jak na to zareagowałeś? Jak reagujesz teraz? Czy gdzieś w zakamarkach serca nie czai się jeszcze żal do Boga, że „zabrał” kochaną przez Ciebie osobę? Nasze ludzkie uczucia to konglomerat, którego ogarnąć nie sposób i trudno zrozumieć.. Czy w Twoim sercu nie ma też i podświadomego zwątpienia, że z chwilą ostatniego tchnienia kończy się życie i na zawsze znika człowiek? Oczywiście, to pokusa przeciw wierze. Niestety, przeżywając silne uczucia, łatwo możemy i czasami padamy ofiarą zastawionych na nas sideł pokus przeciw wierze, nadziei i miłości. Mam znajomą, która już blisko 10 lat opłakuje syna. Mimo że ma jeszcze córkę i męża, wciąż i wciąż żyje przeszłością, a w ten sposób jej bliscy są ,,rabowani” z uczuć, do których mają prawo. Ciągłe pytanie, czy Bóg istnieje i jaki On jest, skoro zabrał jej ukochane dziecko, zmusza do refleksji. Życie ludzkie przecież, jak wierzymy, zmienia się, ale się nie kończy.

Czego zatem życzysz bliźniemu? Miliona dolarów, czy wiecznego życia w Królestwie Niebieskim? Wierzysz, że nasi bliscy dobrze się mają w Niebie i dlatego może jeszcze przez łzy, ale jednak cieszysz się z ich zbawienia? Czy w swoim życiu Boga i wieczność bierzesz pod uwagę i czy zajmują coraz wyższą pozycję w rankingu Twoich celów? A może już wszystko jest na swoim miejscu? Daj Boże!

I na koniec jeszcze mała uwaga. Skoro Bóg i wieczność z Nim jest już na właściwym, czyli pierwszym miejscu, wówczas wiesz, czego pragniesz, aby ludzie Tobie czynili i Ty sam również będziesz im to czynił. Wtedy może zrozumiesz, dlaczego ludzie nie zawsze będą wdzięczni za uczynione im dobro. Dzieje się tak dlatego, że ich system wartości jest jeszcze w procesie budowania i potrzebuje reorganizacji. Będziesz dawał prawdziwe dobro, będziesz próbował dać im Boga, ale oni marzą jeszcze tylko o codziennym chlebie.

To zmusza do jeszcze jednej refleksji i wskazówek do praktycznego postępowania. Pytaj, czego drugi człowiek pragnie i czego potrzebuje. Pytaj, ponieważ jesteście różni w myśleniu, pragnieniach i potrzebach. Niezależnie jednak od uzyskanej odpowiedzi, dawaj tylko prawdziwe, obiektywne dobro. Mów również o swoich własnych pragnieniach i potrzebach – tych dobrych, pomagających Tobie zachować godność człowieka i dziecka Bożego. Pomożesz w ten sposób innym wyświadczać Ci dobro, ale i pośrednio pomożesz im rozszerzyć ich horyzonty, śmielej spojrzeć ku wieczności i znaleźć tam Boga, który daje Tobie siebie i pragnie dać się także im.