W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

 

W Święto świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza czytamy fragment Ewangelii o wyborze apostołów. Jezus spędza noc na modlitwie, a potem idzie do swoich uczniów, by dokonać wyboru. Przychodzą mi w tym momencie inne słowa Ewangelii: "Wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych" (Mt 22,14). Czy to oznacza, że jest jakaś specjalna grupa wybrańców? Czy tylko niektórzy mogą na to wybranie liczyć? Czy jednak Bóg niektórych spośród nas w sobie wiadomy sposób czyni uprzywilejowanymi?

Powołanie do zbawienia, osiągnięcia ostatecznego dopełnienia w Bogu jest powszechne. Wszyscy jesteśmy powołani. Bóg wszystkim udziela odpowiednich łask, by zbawienie osiągnąć. Jednak to od nas zależy, czy i na ile odpowiemy na te łaski. To właśnie nasza odpowiedź kreuje nasze wybranie. To nasze posłuszeństwo pozwala Bogu wybrać nas do konkretnych zadań.

Na ile odpowiemy na wezwanie Boga, na tyle okażemy się być wybranymi.