Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.

 

Dzisiejsza Ewangelia jest dalszym ciągiem nauczania Pana Jezusa w świątyni Jerozolimskiej. I pewnie kolejnym zaskoczeniem dla mieszkańców Jeruzalem, zwłaszcza dla arcykapłanów i faryzeuszy. Pewnie nie znajdowali się oni wśród wiwatującego ludu, kiedy kilka dni wcześniej Jezus z Nazaretu wkraczał uroczyście wraz ze swoimi uczniami do świętego miasta. Mogli jednak mieć i oni uzasadnioną nadzieję, że Pan Jezus, korzystając z gościnności, okaże się wdzięcznym gościem. Tymczasem On zachowuje się zupełnie inaczej. Najpierw wyrzuca ze świątyni wszystkich sprzedających i kupujących, a następnie głosi kazanie, które absolutnie nie należy do przyjemnych. I tak dzisiejsza przypowieść wpisuje się bardzo mocno w kontekst sporu, jaki prowadzą uczeni w Piśmie i faryzeusze z Panem Jezusem. Sporu, który doprowadzi ostatecznie do śmierci Syna Bożego na krzyżu.

Bóg Ojciec jest właścicielem winnicy. Winnicą jest Izrael. Sługami są prorocy. Synem właściciela winnicy jest Jezus Chrystus. Dzierżawcami winnicy jesteśmy my wszyscy. Jakimi jesteśmy dzierżawcami? Czy to, że przynależymy do Boga, że On jest naszym Panem, Mistrzem, wystarcza nam? A może chcemy być nie tyle dzierżawcami, co właścicielami winnicy? Uważajmy, bo może nam być zabrane Królestwo Boże, a oddane tym, którzy dzisiaj poruszają się na peryferiach wiary.