Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr, obróciwszy się, zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: "Panie, któż jest ten, który Cię zdradzi?" Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: "Panie, a co z tym będzie?" Odpowiedział mu Jezus: "Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!" Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: "Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego?" Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach, i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe. Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać.

 

"Piotr zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi..." Pewnie wiele wyobrażeń mamy na temat wydarzeń, jakie działy się za czasów Jezusa. Pewnie wiele wyobrażeń mamy na temat ludzi, z którymi obcował nasz Pan, i których powybierał z tego świata.

Dziś jednak szczególnie pragnę zwrócić mój wzrok na Jana ewangelistę. Kochał go nasz Pan. Miłował go na tyle, że podczas ostatniej wieczerzy głowa Jana spoczywała na piersi Jezusa. Jaki odgłos można słyszeć, kiedy przykładamy ucho do klatki piersiowej drugiego człowieka? Puk, puk... puk, puk... puk, puk... Jan słyszał bijące serce naszego Boga. Próbowałeś/aś kiedykolwiek wsłuchać się w serce naszego Pana? Czy to jest w ogóle możliwe? Często mówi się: "czy słyszysz głos Pasterza" ale serce? Jan słyszał rytm serca Jezusa. Wiemy, że niemowlę krótko po przyjściu na świat uspokaja znajomy rytm serca matki. Ono nic tak dobrze nie poznało jak bicie jej serca. Przez okres prenatalny, przez 9 miesięcy słyszało matczyne serce. W inkubatorze, aby dać namiastkę poczucia bezpieczeństwa niemowlakom, można symulować odgłos bijącego serca dorosłego człowieka.

No właśnie – namiastka bezpieczeństwa, pokoju, delikatnego rezonansu... Myślę, że właśnie takie odgłosy dało się słyszeć z Jezusowego serca: ukojenie, pokój, delikatność i natychmiast pewnie człowiek czuł się bezpiecznie, przytulnie. To była ostatnia wieczerza. Eucharystia, którą Kościół sprawuje na pamiątkę Jezusa każdego dnia na ołtarzach świata. Ciekawi mnie, jak często Jan przywoływał na pamięć tę właśnie chwilę? Tak szczególną dla niego. Słyszał bicie serca Pana. Był umiłowanym uczniem i jako jedyny spośród wszystkich wybranych stał pod krzyżem na Golgocie. Z Mistrzem do końca. Bicie serca... kojący rytm od ukochanej osoby. Niesamowite.

Zapytałem kiedyś pewnego Sercanina, którego z łaski Boga dane mi było gościć u siebie w domu o tę właśnie biblijną scenę. Pół żartem, pół serio dołożyłem również pytanie bezpośrednie: "a czy ksiądz słyszał kiedyś bicie serca Jezusa?". Odpowiedź powaliła mnie z nóg i trzyma do dziś w tej postawie: "kiedy przestanę słyszeć Jego serce, zastanowię się nad moim kapłaństwem". Gorąco dziękuję za ten czas i za to spotkanie. Serdecznie dziękuję Bogu, że dane nam było poznać się księże Michale. Są chwile w życiu każdego człowieka, których nigdy się nie zapomina. Ta chwila, ten obiad, ta rozmowa jest dla mnie właśnie taką chwilą. Bóg zapłać. Niech Pan błogosławi na kapłańskiej drodze. I oby nigdy ten świat nie zagłuszył tego głosu, który słyszał również Jan, a którego tak bardzo, zwyczajnie, po ludzku Wam zazdroszczę. Pragnę usłyszeć to, czego doświadczył Jan, kiedy spoczywał na piersi Jezusa. Pragnę takiej bliskości z Nim. Pragnę oddychać Jego oddechem, oddechem Boga. A Ty?