Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.

 

Czytając Ewangelię, możemy spotkać wiele momentów, kiedy Jezus czyni cuda lub uzdrawia chorych. Uzdrawia z choroby, ale co ważniejsze, z grzechów, które były powodem choroby duszy człowieka. Ale aby uzdrowienie się faktycznie dokonało, potrzebna była wiara człowieka, a często gorące pragnienie lub nawet działanie, aby dotrzeć do Jezusa.

Tak też było z paralitykiem, który wykazał się głęboką wiarą i nie zważając na tłumy otaczające Nauczyciela, został spuszczony przez dziurę w dachu. Pragnienie wyzwolenia z grzechów oraz spotkania Jezusa były większe niż otaczające paralityka przeciwności.

Każdy grzech, który popełniamy, nawet ten najmniejszy, to choroba duszy. Czy mam tyle siły, ochoty i dążenia do wyzdrowienia i spotkania z Jezusem? Czy zależy mi na spotkaniu z Nim, czy proszę Go o odpuszczenie grzechów? On chce nas uzdrowić, tylko czy ja tego pragnę?