Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: "Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła". A Pan jej odpowiedział: "Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona".

 

Powiedz jej, żeby mi pomogła! – domaga się zdenerwowana Marta, widząc, że jej siostra Maria odpoczywa sobie słuchając tego, co mówi Jezus. A Bóg zamiast skarcić Marię „wywraca” świat Marty do góry nogami” mówiąc: - Maria wybrała lepiej.

Co??? Przecież to JA MARTA Ciebie Panie przyjęłam do domu.

To JA dałam Ci pokarm. To nasze JA stawiamy za wysoko nawet przed Bogiem.

Czy Marta naprawdę przyjęła Pana Jezusa?

Codziennie stajemy przed dylematem, co wybrać: życie na pokaz czy życie w prawdzie o sobie. Marta wykonywała swoje obowiązki stanu wzorowo. W codzienności zamiast dyplomu, gratulacji i podziękowań chodzi o coś więcej. O głębszą motywację do działania, wynikającą z miłości do Boga i człowieka.

I to dziś Pan Jezus mówi do Marty i do nas: - Idziesz drogą dobrą, ale jest droga doskonalsza…