Gdy Jezus mówił, pewien zwierzchnik synagogi przyszedł do Niego i oddając pokłon, prosił: „Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie”. Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim. Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: „Ufaj córko; twoja wiara cię ocaliła”. I od tej chwili kobieta była zdrowa. Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: „Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi”. A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.

 

Jakiś czas temu zostałem zaproszony przez mojego przyjaciela – księdza na Mszę Św. „pożegnalną” do jego dotychczasowej parafii. Wszystko generalnie było standardowe – oprócz organisty śpiewała jeszcze schola młodzieżowa, były kwiatki, wzruszenia… Spośród tłumu wyróżnił się jednak ks. Proboszcz.

Dziękował mojemu znajomemu za prowadzenie „duszpasterstwa specjalistycznego”… Myślę sobie: O co mu chodzi? Jakie duszpasterstwo specjalistyczne? Nie wiedziałem, że był np. duszpasterzem służby zdrowia czy miał inną specjalizację… Szybko się to jednak wyjaśniło. Ksiądz Proboszcz doprecyzował, że chodzi mu o wkładanie rąk na ludzi i modlitwę wstawienniczą!

Czytamy w Ewangelii, że zwierzchnik synagogi prosi, aby Jezus przyszedł i „włożył rękę” na jego córkę, a „żyć będzie”. I jak czytamy dalej, tak się staje „On ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała”. Wkładanie rąk na ludzi i modlitwa nie jest więc „duszpasterstwem specjalistycznym”. Jest po prostu naśladowaniem Jezusa…

Czy doczekamy czasów, w których wkładanie rąk przez prezbiterów będzie czymś zwyczajnym? Czasów, w których nikt na to nie będzie zwracał szczególnej uwagi, bo stanie się to po prostu normalne?