Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

 

Ewangelia dzisiejszego dnia stawia nam przed oczy dwie charyzmatyczki: Elżbietę i Maryję. Nie wiemy co powiedziała Maryja do swej kuzynki, ale musiało to być coś naprawdę szczególnego, skoro zaraz po tych słowach Elżbieta i jej nienarodzony syn zostają wypełnieni Duchem Świętym. 

Przyglądając się bliżej sytuacji zauważamy, że owocem napełnienia przez Ducha jest poruszenie/podskok niemowlęcia, które Elżbieta nosi w swym łonie (wers 41). Co ciekawe, fakt poruszenia autor biblii wspomina dwukrotnie, dodając przy drugim razie, że Jan podskoczył w radosnym uniesieniu (εν αγαλλιασει το βρεφος). Kiedy Jan podskakuje radośnie Elżbieta „została napełniona Duchem Świętym (Łuk 1, 41). To jest kluczowy moment, tu można powiedzieć następuje zwrot akcji, i teraz Elżbieta pozdrawia Maryję. W tym przypadku wiemy co powiedziała do Maryi. Dwukrotnie nazywa Maryję „Błogosławioną”, tak jakby zaczęła mówić różaniec. Kto wie, czy gdyby ewangelista nie spisał dokładnie całej rozmowy to czy nie odnotowałby jeszcze przynajmniej ośmiu razy kiedy to Elżbieta nazywa Maryję Błogosławioną. Mielibyśmy wtedy być może pierwszy cały „dziesiątek” różańca. Zostawmy jednak ten trop. Nie chodzi wszak o ilość ale o treść słów wypowiedzianych przez Elżbietę. Co ma na myśli Elżbieta zwracając się do Maryi słowami „Błogosławiona jesteś” (Łuk 1, 42 i 45)? Najbliższy kontekst podpowiada nam, że być błogosławionym oznacza – uwierzyć obietnicy Boga. 

Słowa wypowiedziane do Elżbiety przez jej kuzynkę Maryję niosły w sobie najprawdopodobniej przesłanie wiary. Jak wiemy Maryja znalazła się brzemienną w dość skomplikowanej sytuacji. A jednak, pomimo tego, że po ludzku miała wiele do stracenia, jej serce wypełnione było wiarą i zaufaniem Bogu, jego obietnicy. Elżbieta rozpoznała wiarę Maryi i sama doświadczyła napełnienia Duchem, podobnie jak kilka miesięcy wcześniej Maryja podczas zwiastowania. 

Okres Adwentu nazywamy czasem oczekiwania. Oczekiwanie na przyjście Mesjasza najpełniejszy wyraz znajduje w historii tych dwóch dzielnych kobiet. Dziwne są obietnice Boga, niezwykłe było oczekiwanie Elżbiety i Maryi. Bóg błogosławi je wielowymiarowo, bo czyż wiara to nie jeden z najwspanialszych darów, a co powiedzieć o macierzyństwie i napełnieniu Duchem Świętym. Apostołowie na wylanie Ducha będą musieli czekać ponad 30 lat, a te dwie dzielne kobiety, przez wiarę zostają ochrzczone w Duchu Świętym już na początku tej niezwykłej historii. 

Dziwne są Boże drogi i jakże często niezrozumiałe Jego obietnice. Czego możemy nauczyć się dzisiaj z tej pięknej sceny? Z pewnością umacnia ona w nas wierzących przekonanie, że Bóg jest Panem naszych historii, że ma w sobie pragnienie, by nam błogosławić i w tym darze nigdy nie ustaje. Zwłaszcza w sytuacjach trudnych, po ludzku niezrozumiałych On jest, tak jak z Maryją i podeszłą w latach Elżbietą. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy nasze serce złożymy w Bogu nie musimy się o nic martwić i niczym lękać. Nie znaczy to, że mamy nic nie robić, że w życiu chodzi o „jazdę bez trzymanki”. Czyż zaufanie i wiara to nie jedno z najtrudniejszych zadań, przed którym staje każdy wierzący? 

Może właśnie sam jesteś na jakimś dziwnym zakręcie swego życia, czujesz się samotny/a i nie jesteś pewny/a czy to, jak żyjesz i kim jesteś, i co się dzieje w Twoim życiu zgodne jest z wolą Boga? Niech te zbliżające się Święta, w których będziemy w radości świętować Boże Narodzenie, będą czasem jeszcze głębszego zjednoczenia z Boskim Zbawicielem, który w znaku betlejemskiej stajenki rozświetla wszelkie ciemności niewiary i zwątpienia. 

Pięknie o wszechmocy Boga i Jego zaangażowaniu w sprawy narodu wybranego pisze prorok Micheasz „To mówi Pan: A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich. Z ciebie wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu (…) Jego władza rozciągnie się aż do krańców ziemi. A On będzie pokojem” (Mi 5, 1-4a). W Bogu to co małe i niepozorne nabiera splendoru, mocy i chwały. W Bogu pustynia staje się urodzajną krainą. W Bogu wszelkie zwątpienie, smutek i rozpacz zamieniają się w nadzieję przepełnioną pokojem i radością. W Bogu niepłodne łono Elżbiety staje się żyzną glebą dla jednego z największych proroków świata. W Bogu nienarodzony Jan podskakuje w łonie swej mamy z radością (w wesołości gr. αγαλλιασει). W Bogu Maryja staje się błogosławioną dla wszystkich narodów. W Bogu Adwent zamienia się w spotkanie.