Uczniowie przystąpili do Jezusa, pytając: "Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?" On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych".

 

W Ewangelii wg św. Mateusza, którą pragniemy dziś rozważać, Jezus wskazuje na ważną rolę dziecięctwa Bożego. Odpowiada w ten sposób na pytanie zadane przez uczniów: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?”. Objawia także wielką miłość Boga Ojca do każdego człowieka.

Medytując nad tym fragmentem Ewangelii, możemy przypuszczać, że apostołowie mieli już gotowe odpowiedzi, teraz czekali tylko na ich potwierdzenie. Jezus istotnie udziela im odpowiedzi, ale raczej dalekiej od ich oczekiwań. Wpierw jednak zaprasza jedno z dzieci i stawia pośrodku. Wskazując zaś na nie, mówi: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”.

W rozumieniu Mistrza z Nazaretu wielki jest ten, kogo cechuje piękno, niewinność i zaufanie dziecka. Wiemy również, że dziecko nieustannie potrzebuje czyjejś opieki. Podobnie jest z nami – dziećmi Bożymi. Niezależnie od wieku i życiowego doświadczenia też nie możemy się obejść bez Ojcowskiej opieki. Jeśli o tym zapominamy, wówczas zaczynamy odwracać się od Boga. Uważamy, że jest On nam niepotrzebny, że sobie bez Niego poradzimy. Jezus wątek dziecięctwa Bożego kończy słowami zachęty: „Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”.

W dalszej części Jezus przedstawia cenną naukę za pomocą przypowieści. Nawiązuje w niej do dobrze znanego Jego współczesnym obrazu – pasterza i owiec. Zdarzało się bowiem, że w czasie wypasania owiec jedna z nich ginęła, a wtedy pasterz zostawiał pozostałe owce w bezpiecznym miejscu, a szedł szukać zagubionej. „A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały”. W obrazie przedstawionym przez Jezusa możemy odnaleźć tych, którzy oddalili się od Boga (może i siebie). Dostrzegamy także kochającego nas Ojca, który cieszy się z odnalezienia każdego zagubionego człowieka. Raduje się, gdyż nie jest wolą Ojca, aby zginął ktokolwiek z nas.

Rozważając tę wymowną i poruszającą scenę, przekazaną nam przez św. Mateusza, dziękujmy Bogu za Jego dobroć, której przykład niejednokrotnie odnajdujemy w naszym życiu. Podziękujmy także za miłość, której wyrazem jest opieka nad nami, a jeśli trzeba (gdy się zagubimy), wytrwałe poszukiwanie nas na ścieżkach życia.