W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: "Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich".

 

Jak świat długi i szeroki, tak wiele w nim podziałów, przeciwieństw i nieporozumień. Bynajmniej nie chcę nucić pieśni pesymistycznej, bo zasadniczo uważam, że jest w nas mnóstwo nadziei, być może ukrytej. W takim pogmatwaniu spraw słyszymy w dzisiejszym fragmencie Ewangelii modlitwę Jezusa o jedność. Zbliżamy się do uroczystości Zesłania Ducha Świętego – brzmią w mojej głowie dźwięki pieśni „Przyjdź Duchu miłości, przyjdź Duchu pokoju…”. Rzeczywistością jedności jest Ten, który posłany do Kościoła ma łączyć to, co rozdzielone.

Zasada jedności jest taka, by zaczynać zawsze od siebie. W sobie łączyć to, co cielesne i co duchowe. Siłę działania łączyć z pokorą. Nieustannie uczyć się słuchać innych i udzielać wskazówek potrzebującym. A tam, gdzie nie sięga nasze bezpośrednie działanie, stosować pośrednictwo – modlitwa skuteczna, to modlitwa o jedność.

Kto zna o. Leona Dehona – założyciela Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusa – wie, że zdał egzamin z jedności. A jedną z podstawowych cech jego charakteru była ta: sint unum (aby byli jedno).