Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: „Według wiary waszej niech się wam stanie”. I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: „Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie”. Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

 

Niewidomi, nie mogąc patrzeć na świat zmysłem wzroku, skazani byli na inne zmysły, głównie słuchu i dotyku. Takim też językiem posługuje się Chrystus w akcie uzdrowienia – dotyka ich oczu. Do tej pory dotyk niewidomym częściowo zastępował wzrok, dotyk Jezusa przywrócił im pełnię wzroku. Jako niewidomi bardziej byli wrażliwi na bodźce słuchowe. Kiedy odzyskali wzrok, natychmiast słuch się im przytępił, nie usłyszeli nakazu Chrystusa, by zachować tajemnicę. Mieli oczy, mogli iść przed siebie i dawać świadectwo o Chrystusie.

Czy my potrafimy tak używać zmysłów, by znaleźć Jezusa, a potem zanieść Go innym?