Jezus powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".

 

Zawsze, gdy słyszałem tę Ewangelię, zastanawiałem się, o co chodzi z tym obumarłym ziarnem. Jak to: musi obumrzeć, aby mogło wydać plon? Na chłopski rozum, jak ziarno obumrze, to chyba już nic z niego nie ma szansy wyrosnąć! Ale właśnie tak nie jest.

Dobrze to widać na przykładzie ziarna fasoli. Jak położycie taką fasolkę w wodzie, to po pewnym czasie wypuści ona małą łodygę, potem listek, potem z ziarenka wyjdzie mały korzonek, a potem samo ziarenko zacznie znikać, przekształcając się w nową roślinę, która kiedyś wyda nowe fasolki. Czyli samo ziarno znika – obumiera, a powstaje nowa roślina.

Życie chrześcijanina, który chce służyć Panu Jezusowi, jest bardzo podobne do naszej fasolki. Kiedy zaczynamy podążać drogą Pana Jezusa i pragniemy Mu służyć, to skorupa naszych słabości i grzechów zaczyna pękać. Wypuszczamy najpierw mały listek, a potem rośniemy w górę, aż do nieba!

Niech nasze życie będzie służeniem Panu Jezusowi obecnemu w innych ludziach. Im bardziej będziemy tym ludziom pomagać, tym bardziej będziemy wzrastać w miłości i będziemy przynosić plon obfity.