Kiedy pozwolimy Jezusowi wejść w nasze życie, do świątyni naszego serca, nie dziwmy się, że zaczyna On od „generalnych porządków”, od oczyszczania najpierw „zewnętrznej powierzchni” serca, posuwając się coraz głębiej, aż do wydzierania starych korzeni zła, grzechu, przyzwyczajeń, nałogów. To jest bolesne i nie zawsze łatwo nam przychodzi taki czas oczyszczania przeżywać, ale jest On naprawdę konieczny, aby móc stać się prawdziwie i na nowo świątynią Boga, miejscem Jego przebywania, miejscem prawdziwej modlitwy, miejscem uwielbienia Boga w duchu i prawdzie.

To Miłość Miłosierna oczyszcza serce, to łagodność i pokora Jezusa dotykają naszych ran, aby je uzdrowić. Tak bardzo trzeba zaufać Jezusowi, bo On wie co jest dla każdego z nas najlepsze i wie w jaki sposób oczyścić serce i całe życie. Bo całe nasze życie codzienne, nasze akty i czyny wypływają z zamiarów serca. Jeśli nasze serce będzie czyste, to i nasze działanie będzie miłe Bogu i przyniesie Mu chwałę i uwielbienie, a nam radość i pokój... Jezu, oczyść serce me...