Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszy, a ci rzekli do nich: "Czemu go nie pojmaliście?" Strażnicy odpowiedzieli: "Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek". Odpowiedzieli im faryzeusze: "Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszy uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty". Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: "Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i nie zbada, co on czyni?" Odpowiedzieli mu: "Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei". I rozeszli się – każdy do swego domu.

 

Ile osób, tyle opinii i tylko Jezus wciąż ten sam. Niezależnie od czasu i miejsca, wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Rozbijają się o Niego totalitaryzmy, ludzkie małości i sądy zwykłych nas, zjadaczy codziennego chleba, jak wzburzone morskie fale o skały nabrzeżne. A On trwa.

Tylko sam, dzięki mojej relacji z Jezusem mogę znaleźć odpowiedź na pytanie, kim On dla mnie jest.

Czy podejmę ten wysiłek osobistego zbadania, zbliżenia się do Jezusa, czy bezwolnie ulegnę pędowi kolejnego prądu opinii i poglądów innych ludzi?