Ostatnio mogłem obserwować takie zachowanie u moich siostrzeńców. W morzu zabawek ich szczególną uwagę zwracała ta, którą ktoś właśnie brał do ręki. Typowe zachowanie małych dzieci. Przypomniało mi się wtedy słowo Jezusa z Ewangelii Marka: “Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Mk 10, 15). Zazwyczaj podkreśla się, że Jezusowi zależy na ufności i wierze, które są charakterystyczne dla dziecka. To wersja grzeczna… Dzieci potrafią być oprócz tego bezczelne, gwałtowne, niegrzeczne, do bólu prawdomówne i potrafiące walczyć z przekonaniem o swoje. “Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.” (Mt 18, 3) 

A może Jezusowi właśnie o to chodzi? Żeby przejąć od dziecka takie cechy. Odmienić się, czyli nawrócić. Przecież też kiedyś byliśmy dziećmi, też zachowywaliśmy się w taki sposób. To wszystko tępi się i traci w czasie dojrzewania i wchodzenia w dorosłość – bo nie wypada, bo ktoś coś pomyśli, bo mi się nie należy, nie warto itd.

Istotą jest przyjęcie Królestwa Bożego, czyli życia w zjednoczeniu z Bogiem. Nauczyliśmy się myśleć, że ono jest gdzieś daleko, że nie zasługujemy na nie, że może i chcielibyśmy, ale przecież nie wiemy jak itd. Miliony przekonań i myśli, które nie pozwalają nam po prostu ‘być’ w relacji z Bogiem. 

Może wystarczyłoby uważnie posłuchać Słowa Bożego i jego obietnic? A słysząc o Królestwie Bożym głośno krzyknąć (przede wszystkim do samego siebie): TO MOJE!