Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim! Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.

 

    Czy odnoszę słowa Jezusa również do siebie, uważając, że i moje życie, postępowanie, relacje z innymi ludźmi mają być świadectwem?
    A jeśli mam takie doświadczenie, czy zdarzyło mi się, że mnie z powodu świadectwa wiary odrzucono?
    Czy przyjęłam to z pokorą i spokojem?
  Trudno jest zostawiać własne pomysły na życie, na drugiego człowieka, zamiast trzymać się wskazówek Ewangelii. Niewygodnie pozostawiać wszelkie dobra materialne, stawać się ubogim, porzucić chęć nabywania wciąż nowych dóbr i iść bez laski, torby podróżnej, chleba i pieniędzy, zawierzając swoje życie i dostatek Bogu. A jednak jest to możliwe! Dobry Bóg nigdy nie zostawia nas samych, wspiera poprzez aniołów, których stawia nam na drodze. Niejednokrotnie sama się przekonałam o opiece, miłości, trosce Bożej wobec mnie. I tu nawiążę do mojego dwukrotnego pobytu na Ewangelizacji Nadmorskiej, podczas której nieustannie doświadczałam opieki Bożej, podobnie jak jej doznaję na co dzień.

Fot. sxc.hu