Ponieważ dobiega końca kampania wyborcza, to większość komentatorów wpisała film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” w bieżącą politykę. Kościół instytucjonalny zareagował na możliwie najwyższym szczeblu i zapowiedział dalsze działania. Mało kto jednak zauważył, że premiera filmu miała miejsce w wigilię Niedzieli Dobrego Pasterza, w którą rozpoczyna się tradycyjnie tydzień modlitw o powołania; i że jest maj, czyli miesiąc, w którym na ogół udziela się święceń kapłańskich. Generalnie chyba mało kto zwraca uwagę, że zmniejszająca się liczba kandydatów do święceń jest wynikiem antypowołaniowej kultury. Bo dziś z pewnością nie jest łatwo być kapłanem, a co dopiero podjąć decyzję o wkroczeniu na tę drogę…

***

Wielką radością i ogromnym wzruszeniem napełniły mnie dwa wydarzenia, których byłem świadkiem – jednego osobiście, drugiego poprzez media.

We wspólnocie, do której należę, Mszę prymicyjną (jak się później okazało, pierwszą samodzielnie odprawianą) sprawował Jarek. Przez kilka tygodni wcześniej, jako diakon, posługiwał w naszej wspólnocie. Ale spotykaliśmy się wcześniej, bo seminarium leży na terenie tej samej parafii – wspólne Msze Święte, akcje ewangelizacyjne i duszpasterskie. W czasie tej wyjątkowej Eucharystii widać było w tym młodym chłopaku i pewien stres (nie obyło się bez drobnych potknięć), ale i wielką radość z tego, że stoi wśród nas jako kapłan. Zdaje się, że nie tylko ja byłem wzruszony, kiedy dziękował nam za to, że jesteśmy i prosił nas o modlitwę, świadomy, że czasy dla kapłanów nie są łatwe. Wyjątkowy był też moment, kiedy udzielał każdemu z nas indywidualnego błogosławieństwa, kładąc nam swoje niedawno namaszczone dłonie na głowach (Agnieszce położył ręce także na brzuchu, żeby pobłogosławić dzieciątko, którego z mężem się spodziewają).

***

We wspomnienie Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych media obiegły zdjęcia z wyjątkowych święceń kapłańskich. Razem z diakonatem przyjął je Michał Łos, ze zgromadzenia księży orionistów. Dzień wcześniej złożył śluby zakonne – czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i szczególnej wierności papieżowi oraz przysięgę ubóstwa. Obie uroczystości odbyły się na oddziale onkologicznym jednego z warszawskich szpitali, a kl. Michał przeżywał je w szpitalnym łóżku. Ciężki stan zdrowia chłopaka był przyczyną, dla której dyspensy udzielił papież Franciszek. Wielkim pragnieniem Michała było odprawienie choćby jednej Mszy Świętej. Po święceniach udzielonych przez bp. Marka Solarczyka będzie to możliwe.

***

Jeśli w kapłaństwie nie dostrzeżemy sfery ducha, to będziemy mówić o politycznej nagonce, uprzywilejowaniu instytucji itp. 

Zarówno fizyczne cierpienia Michała, jak i trudne dla kapłanów czasy, o których wspominał Jarek, skojarzyły mi się ze sceną z Apokalipsy, którą przywoływała liturgia Niedzieli Dobrego Pasterza. Jan widzi wielki tłum stojący przed tronem i Barankiem, odziani są w białe szaty, a w rękach trzymają palmy. Jeden ze starców mówi do Jana: „To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Siedzący na tronie rozciągnie nad nimi namiot. Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu” (Ap 7,9.14b-17).

Dobry kapłan, który chce być na wzór Dobrego Pasterza, nie może bać się cierpienia. Krzyż zdaje się być nieodłącznie wpisany w jego powołanie. Czasami tym krzyżem staje się sam Kościół…

***

Dla wszystkich zranionych w Kościele – zarówno tych, którzy padli ofiarą ludzi Kościoła, jak i tych, którzy jako Kościół czują się prześladowani, w ten czy inny sposób – pociechą mogą stać się słowa Ewangelii z Niedzieli Dobrego Pasterza. „Jezus powiedział: Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca” (J 10,27-30).

Nikt z nas – ani księża, ani świeccy – nie może zapominać, że tylko jeden jest Dobry Pasterz – Jezus.