Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie".

 

Często dziś słyszymy utyskiwanie, że jest zbyt mało kapłanów, że przydałaby się większa ich liczba do ewangelizowania. A Jezus posłał jedenastu i nie zaczął swojej mowy od narzekania, że mało. Jedenastu na cały świat. Przecież to szaleństwo. A jednak na tamten czas i potrzeby dali radę. Może więc nie jest nas za mało, może po prostu ciągle jeszcze za mało robimy „w imię Jezusa”.

„Idźmy i głośmy” w imię Jezusa i nie martwmy się o liczby, bo Jezus, jeśli będzie chciał, to jeszcze niejednego „Szawła” strąci z konia.