A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.

 

Jak wam się zdaje? Gdyby Jezus mówił dzisiaj te słowa, to wydaje się, że zdecydowana większość powiedziałaby, że w żadnym wypadku nie zostawiamy całej masy po to, by odszukać jedną sztukę. Bo liczy się masa, lepiej nie ryzykować. A jak poszukiwania się przedłużą? To przecież możemy stracić jeszcze te, które mamy. To wystarczające argumenty z ludzkiego punktu widzenia.

Jednak słowa dzisiejszej Ewangelii po raz kolejny przedstawiają odmienność logiki Bożej od logiki ludzkiej. I to jak bardzo odmiennej...Tak bardzo, że aż trudno nam uwierzyć, że to możliwe. A jednak...

Jezus konsekwentnie pokazuje nam Boga Ojca, dla którego każdy jest jedyny, wyjątkowy i niepowtarzalny. I dlatego będzie szukał. Nikogo z nas nie pozostawi na pastwę losu, świata, szatana.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że gdybym była tylko sama na świecie i potrzebowałabym zbawienia, to Bóg nie wahałby się oddać swojego Syna także tylko za mnie. Jezus i wówczas poszedłby drogą krzyżową, umarł i zmartwychwstał, bylebym osiągnęła zjednoczenie z Ojcem. 

Taki jest nasz Bóg. W Jego oczach zawsze jestem tą jedyną, dla której i za którą warto oddać to, co najlepsze...