Nie aniołom Bóg poddał przyszły świat, o którym mówimy. Ktoś to gdzieś potwierdził uroczyście, mówiąc: «Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Wszystko poddałeś pod jego stopy». Ponieważ zaś poddał Mu wszystko, nic nie zostawił, co by nie było Mu poddane. Teraz wszakże nie widzimy jeszcze, aby wszystko było Mu poddane. Widzimy natomiast Jezusa, który mało co od aniołów był mniejszy, chwałą i czcią uwieńczonego za mękę śmierci, iż z łaski Bożej zaznał śmierci za każdego człowieka. Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko istnieje, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienia. Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, od Jednego wszyscy pochodzą. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazywać ich braćmi swymi, mówiąc: «Oznajmię imię Twoje braciom moim, pośrodku zgromadzenia będę Cię wychwalał».

 

Jesteśmy wybrani. Nie w ramach jakiegoś castingu czy talent show, nie ze względu na nasze zasługi, dobre pomysły czy wygląd. Jesteśmy wybrani, bo tak się Panu Bogu spodobało. I On nie tylko dał nam cały świat – samo to już wystarcza do zachwytu. Zresztą autor Listu do Hebrajczyków przywołuje fragment Psalmu 8, by ten zachwyt tym uroczyściej wybrzmiał. Jakby tego było mało – sam Bóg chce mieszkać pośród nas. Cały okres Bożego Narodzenia nam o tym przypominał. Dziś znów słyszymy to zapewnienie. Oto każdy z nas jest bratem Boga, On się nas nie wstydzi! 

To jest dzień, by na nowo się tym ucieszyć.