Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś” Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi".

 

Krótko można spuentować tę lekcję Ewangelii… U Boga nie liczą się znajomości, ale zdecydowanie liczy się jakość życia! Wielu z nas kolekcjonuje religijne pamiątki z miejsc świętych niczym „trofea” zdobytego celu… Problem w tym, że cel ciągle jest jeszcze przed nami – przekroczymy jego próg wraz ze śmiercią, a do tego czasu warto nie ustawać w staraniach, aby ten cel osiągnąć. Pragnąc zbawienia, nie wystarczy być „fanem” Pana Boga, nie wystarczy kolekcjonować „relikwie” z miejsc świętych – ale z pewnością wystarczy żyć codziennie na Bożym poziomie, czyli trzymając się Przykazań.

Sam Jezus potwierdza w Ewangelii, że wielu będzie chciało wejść do nieba, ale nie wejdą przez swoje powierzchowne życie religijne – przez owo kolekcjonowanie rzeczy czy świątobliwych doznań… Jedyna „kolekcja”, która ma wartość u Pana Boga, to kolekcja dni przeżytych w łączności z Bogiem, a nie ze świętymi ozdóbkami…