Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony".

 

Czy rzeczywiście głosimy Chrystusa Ukrzyżowanego? Czy zdajemy sobie sprawę, że bez tego krzyża i bez Zmartwychwstania, to znaczy, bez zejścia z tego krzyża, nie moglibyśmy się ani skutecznie modlić, ani dostąpić odpuszczenia grzechów, ani godnie cierpieć, ani też z nadzieją i ufnością umierać? Tajemnicy krzyża nie możemy rozważać bez tajemnicy Zmartwychwstania.

Przeczytałem kiedyś zdanie, iż więcej chrześcijan wierzy w ukrzyżowanie Pana Jezusa niż w Jego Zmartwychwstanie. Uświadomiłem sobie wówczas, że tajemnica krzyża – choć tak bardzo tragiczna – rozgrywa się w cieniu tajemnicy Zmartwychwstania. Wniosek z tego taki, iż trzeba zejść z Kalwarii i dotrzeć do pustego grobu Zbawiciela. Kto pozostaje na Górze Trzech krzyży, nie poradzi sobie ze swoim życiem.

Gdyby Pan Jezus pozostał na krzyżu, nasza wiara byłaby bezsensowna. Gdyby pozostał w grobie, również nasza wiara nie miałaby najmniejszego sensu. Przez krzyż, przez Wielki Piątek, trzeba mi iść do pustego Grobu i uwierzyć, że Pana naprawdę tam nie ma. Jedynie Zmartwychwstały Syn Boży na nowo nadaje sens mojemu życiu i moim wyborom.