Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych”. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości”.

 

Kilka lat temu podczas Mszy Św. niedzielnej z udziałem dzieci chciałem porozmawiać z nimi o pasterzu. Próbując nakierować je na to, o co mi chodzi, zapytałem, dlaczego niektóre dzieci witają mnie entuzjastycznie, a niektóre z dystansem. Różnica brała się z tego, że na początku mojej pracy wikariuszowskiej przygotowywałem dzieci do I Komunii św., a potem „awansowałem” na przygotowanie do Bierzmowania.

Podczas naszego dialogu dowiedziałem się m.in. „że ksiądz to też człowiek…”, dlatego niektóre dzieci okazują mu sympatię. W kościele było wtedy bardzo wesoło…

Chodziło mi jednak o coś innego. A mianowicie że dzieci, które mnie znają, ufają mi, a pozostałe zachowują pewien dystans.

Czy znam mojego Dobrego Pasterza? Czy rozpoznaję Jego głos? Może mam czasem żal, że On o mnie zapomniał…? A może to ja nie chcę, nie mam czasu Go poznawać?