Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła". Powiadani wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam". Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.

 

Jezus w imieniu Boga przyszedł odnaleźć tych, którzy się zagubili. Jego misja jest trudna, gdyż odnalezienie nie jest rozumiane jako fizyczna bliska obecność. Chrystus odnajduje człowieka, zapraszając go do nawrócenia, zmiany życia. I dopóki człowiek nie odpowie na zaproszenie Jezusa, zaproszenie będzie nieustannie ponawiane.

Każdy z nas na drodze swojej wiary przemierza odległość od zagubienia do prawdziwej zakorzenionej w Jezusie obecności we Wspólnocie wiary, nadziei i miłości.