Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: "To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz".

 

Ludzie Niniwy.

Będzie sąd. Będzie? Czytam, że będzie.

Pan Jezus mówi, że będzie, to będzie.

Nagle uzmysłowiłem sobie, ile razy jest o tym mowa w Ewangeliach.

Wiele razy o tym mówi, tak jakby chciał nas przygotować.

Słabo mi wychodzą rachunki.

Jak popatrzę na te wszystkie sekundy życia. Tak wiele słabych rzeczy tam widzę. 

Jak mam się przygotować? Czy w ogóle mam jeszcze jakieś szanse?

Pan Jezus zapowiada znak Jonasza.

Niniwa też miała słabe rachunki.

I to sam Bóg, sędzia, posyła przed tym, co ma się stać, proroka Jonasza z ostrzeżeniem.

Ja jestem dla ciebie Jonaszem – mówi mi dzisiaj Jezus.

Jeszcze 40 dni i Twoja Niniwa zostanie zburzona!

 

Ludzie Niniwy usłyszeli, uwierzyli i powrócili.

Słyszysz? Ludzie Niniwy mieli szansę.

My też mamy.