Jezus powiedział do swoich uczniów: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków".

 

„Proszę”, „dziękuję”, „przepraszam” – magiczne słowa, które niestety stopniowo odchodzą do lamusa. Współczesnemu człowiekowi często nie potrafią przejść przez gardło. Trochę ze wstydu, trochę z braku mody na nie. I okazuje się, że rzeczy oczywiste stają się najtrudniejsze. 

Jezus przypomina o konieczności m.in. proszenia. Bóg da człowiekowi to, o co Go prosi. Jest jednak małe "ale"… Ale da to, co jest zgodne z wolą Bożą. Przypomina nam o tym choćby jedna z próśb modlitwy "Ojcze nasz": „Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”. Człowiek proszący Boga musi się liczyć z tym, że to nie jego plan ma się zrealizować, ale Tego, do którego zanoszone są prośby. Nawet gdyby w ludzkim rozumieniu jakieś wydarzenie nie miało sensu, było niezrozumiałe, to w ostatecznym rozrachunku może okazać się zbawienne. A przecież o to chodzi! Jednak pamiętajmy: używając względem Boga magicznego słowa „proszę”, nie liczy się ilość, ale jakość.